KCH24.infoPolecamyEmocje na przedświątecznej sesji w Trzebini. Duża kwota i nowe fakty

To była burzliwa nadzwyczajna sesja w Trzebini. Radni ostatecznie zarezerwowali w budżecie ponad 3,3 mln zł na wykup działki od firmy Kompostech, co nakazał Sąd Apelacyjny w Krakowie. Podczas debaty omawiano błędy, które zostały popełnione do 2018 roku. Rachunek za nie przyszedł do zapłaty 8 lat później.

Choć obrady odbyły się na kilka dni przed Wielkanocą, świątecznej atmosfery nie było. Nadzwyczajna sesja była efektem wyroku Sądu Okręgowego, który nakazał władzom Trzebini wykupić od firmy Kompostech działkę przy ul. Grunwaldzkiej. 

O co chodziło?

Przypomnijmy, że w 2014 roku radni kończący kadencję uchwalili miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla tego obszaru. Co istotne, był on wówczas procedowany od kilku lat. Po uchwaleniu zapisów, w 2015 roku, firma Kompostech nabyła działkę, na której zgodnie z przeznaczeniem terenu, chciała prowadzić swoją działalność (firma przetwarza odpady bio i zielone). To wywołało protesty części mieszkańców i rad osiedlowych, w efekcie których przystąpiono do procedury zmiany uchwalonego kilka miesięcy wcześniej planu. Procedura zakończyła się jesienią 2017 roku przyjęciem przez radnych na zmian w planie uniemożliwiających przedsiębiorstwu działania związane z przetwarzaniem odpadów bio. 

Więcej o sprawie pisaliśmy na naszym portalu: „Rachunek za populizm”. Trzebinia zapłaci za skutki decyzji radnych sprzed 8 lat

Szarża radnego Żuradzkiego…

Zaraz po odczytaniu projektu uchwały dot. zmian w budżecie, do „ataku” ruszył radny Grzegorz Żuradzki, który formułował zarzuty wobec… burmistrza Jarosława Okoczuka, który tę funkcję objął dopiero w listopadzie 2018 roku, gdy przedsiębiorca skierował już sprawę do sądu. Zdaniem radnego Żuradzkiego sprawę można było zakończyć w ostatnich latach, zwłaszcza gdy zapadł wyrok pierwszej instancji. Mowa tu o nieprawomocnym rozstrzygnięciu sądowym z jesieni 2022 roku, które nakazywało Trzebini wykup działki za ponad 1,8 mln złotych plus odsetki naliczane od momentu złożenia pozwu w kwietniu 2018 roku, co łącznie dawało kwotę ponad 2,5 mln złotych. Wyrok sądu był omawiany na październikowej sesji Rady Miasta w 2022 roku, wówczas radni (kolejnej kadencji 2018-24) zgodzili się na zaskarżenie wyroku do wyższej instancji. Jak sprawdziliśmy na nagraniu sesji z tego dnia, radny Grzegorz Żuradzki wyszedł z sesji zanim temat pojawił się na tapecie.

…rozbita o mur argumentów burmistrza

Próba zrzucania odpowiedzialności za błędy radnych z przeszłości na obecnego burmistrza, wyraźnie zirytowała Jarosława Okoczuka, który odnosząc się do politycznych zarzutów, merytorycznie i rzeczowo wypunktował radnego Żuradzkiego. Włodarz Trzebini odczytał treść pisma, które wpłynęło do urzędu, gdy po śmierci burmistrza Adama Adamczyka, obowiązki szefa gminy pełnił wyznaczony przez premiera Morawieckiego Grzegorz Żuradzki. Jak przekonywał burmistrz Okoczuk, to w tym okresie zmarnowano szansę na „dogadanie się” z przedsiębiorcą, który pisemnie deklarował chęć porozumienia. 

– Nie było jeszcze rozprawy sądowej, była wola i chęć rozmowy przedsiębiorcy, aby znaleźć rozwiązanie, które zaspokoi jego roszczenia, ale też nie będzie dla Gminy nad wyraz generowanym kosztem

– mówił burmistrz Okoczuk, prezentując pismo z końca kwietnia 2018 roku, gdy sam nie pełnił żadnej funkcji publicznej.

Posłuchaj całej wypowiedzi burmistrza Jarosława OkoczukaTUTAJ.

O dalsze losy i decyzje ówczesnego pełniącego obowiązki burmistrza Grzegorza Żuradzkiego dopytywała jedna z najbardziej dociekliwych trzebińskich radnych Magdalena Pagacz, nie uzyskała jednak bezpośredniej odpowiedzi o podjęte wówczas działania.

W efekcie firma złożyła pozew, w którym łączne roszczenia sięgały blisko 4 milionów, a na finiszu rządów Żuradzkiego trzebiński urząd opracował odpowiedź, w której, opierając się o zlecony operat, zaproponował 1 milion złotych za wykup działki.

W 2022 roku sprawa i tak musiała trafić do apelacji

Jarosław Okoczuk informował, że gdy tylko objął stanowisko burmistrza (w listopadzie 2018 roku), natychmiast zajął się sprawą określoną „trupem z szafy”, jednak przedsiębiorca nie wyrażał już zainteresowania polubownym zakończeniem tematu. W efekcie we wrześniu 2022 roku sąd pierwszej instancji nakazał wykup za łącznie niemal 2,5 mln złotych. Jak podkreślał podczas sesji reprezentujący gminę prawnik Rafał Wentrys, wówczas nie było szans na uniknięcie apelacji, bo zapowiedział ją także przedsiębiorca, nieusatysfakcjonowany wysokością rozstrzygnięcia. W grudniu 2022 roku do Sądu Apelacyjnego wpłynęło więc odwołanie Gminy, omówione wcześniej podczas sesji rady miasta.

Ostateczne rozstrzygnięcie nastąpiło w marcu tego roku – sąd utrzymał obowiązek wykupu spornej działki za 1 mln 858 tysięcy złotych, do tego doliczył odsetki od 2018 roku oraz koszty prawnej reprezentacji firmy. Łącznie dało to blisko 3,3 mln złotych z budżetu Gminy. Jak poinformował burmistrz, będą to środki wygospodarowane z oszczędności na przetargach i nadwyżki budżetowej. Nie zmienia to jednak faktu, że kwota ta mogła zostać przeznaczona na przykład na wkład własny Gminy do budowy nowych bloków mieszkalnych, zapowiadanych przez włodarza Trzebini.

Przestroga na przyszłość

– Dziś musimy wypić to nawarzone piwo, ale niech to będzie przestroga i nauczka dla wszystkich populistów, którzy niejednokrotnie w ostatnim czasie chcieli, byśmy blokowali inwestycje legalnie działających firm na prywatnych działkach

– komentował burmistrz, nawiązując m.in. do pojawiających się w przestrzeni publicznej pomysłów przymusowego wywłaszczenia jednego z przedsiębiorców działających na terenie po byłych zakładach górniczych Trzebionka i stworzenia na tym przemysłowym, otoczonym firmami terenie… parku.

Ostatecznie radni dokonali niezbędnych zmian w budżecie, które umożliwią wykup działki zgodnie z decyzją sądu. Dyrektor wydziału gospodarki nieruchomościami zapowiedział podczas sesji próbę sprzedaży tego terenu w postępowaniu przetargowym. 

(Fot. screen z transmisji online sesji – esesja.pl)

Skontaktuj się z autorem: k.stopniewicz@kch24.info

About Author

Redakcja